Decyzja jest trudna, bo jak się coś robiło przez 10 lat to jednak żal od tego odchodzić. Mój prime time miałem w 2008 kiedy zdobyłem wicemistrzostwo Polski i byłem jednym z groźniejszych. Do tamtej formy nie wrócę, brak czasu, tamtych sparingpartnerów i chęci. Ta karcianka zmieniła się diametralnie. Jak zaczynałem była zjawiskiem dla mnie, po paru latach była naprawdę rewelacją. Kryzys przyszedł właśnie zaraz po moim prime. I nie piszę tak dlatego, że przestałem wygrywać to od razu "fe karcianka", tylko coś się zmieniło. Wyszedł nowy typ kart. Gra przyspieszyła, była mniej taktyczna, więcej wybaczała grania na pałę. Wtedy zrobiłem pierwszą dużą przerwę, widziałem co się dzieje, nie potrafiłem się zaadaptować. Niecały rok później grałem znów, już z "białym gównem" jak określam synchro. Była jeszcze jakaś nadzieja. Potem wyszły XYZ, "czarne gówno" i zrobiło się jeszcze gorzej, ale nie chciałem się zrażać za szybko.
Z Marcową banlistą na rok 2012 widzę, że jednak ta karcianka chyli się ku upadkowi. Nieprzełamywalne setupy, Wombo-combo nie masz ręki, albo darmowe robienie masakrycznych plusów. Taka gra do mnie nie przemawia. Przemawiała do mnie gra gdzie zagranie karty nie powodowało autowina, każdy setup dało się przełamać, każde zagranie przeciwnika skarcić. Teraz to jest kto lepiej dobierze. Zero taktyki. Nauka "co rzucać na co" i koniec. Nie w taką karciankę grałem.
Karty sprzedane. Tym razem już nie wrócę, musieliby zmienić mechanikę u podstaw i wydać miliard errat. Nie zrobią tego, wiem. Cóż. Coś się kończy coś zaczyna. Czas poszukać sobie nowego hobby na kolejne 10 lat.
Wypada mi podziękować wszystkim tym, którzy przez ten cały okres czasu byli dla mnie inspiracją, braćmi, przyjaciółmi, wrogami. Warto było dekadę temu kupić pierwszy booster i zachwycić się tamtymi kartami. Historia się kończy.
Dzięki, Jar. Komórczak. 3D. j4. Soul. Mathrim. Blast. Brzost. Gal. Bul-Khatos. Vastro. Nawet Ty Dizel. Warto było.
The Good: Kupuję zestaw do Mahjonga. Zdecydowanie mam z tego powodu radochę, bo daję mało, a zestaw porządny. Teraz moi znajomi z pracy będą przechodzić ciężkie szkolenie. Oj, ciężkie.
The Bad: Zgubiłem telefon. Chociaż nie wiem jak mógł się teleportować z mojej kieszeni, nie znam aż tak magicznych sztuczek, jednak go nie ma. Sygnał był, telefonu niet. Znaczy nie złodziej. Może się jeszcze znajdzie. Na szczęście niedługo nowa umowa i nowy fon.
The Wolv: Miał być piracki metal z dedykacją dla mojej gildii z TORa, ale to się nadaje na osobny wpis w niedalekiej przeszłości. Tymczasem, BECK.
Wolv out.