Są jednak rzeczy niezmienne. Po tylu latach związku odkryłem, że nadal jestem jak dziecko we mgle w kwestiach sercowych i kiedy próbuję zaaplikować logikę, to kończy się to nie tyle tragicznie, co żałośnie. W tej jednej chyba dziedzinie życia nie dorosłem i teraz przechodzę przyspieszony kurs jak sobie z tym radzić. Człowiek się uczy całe życie. Stałe.
Osoby, które kiedyś uznawałem za niedojrzałe, nagle, niezauważalnie się ogarnęły, a ja zostałem z cieniem po nich, dopiero otwierając oczy na to, że nie tylko ja stoję w miejscu i że byłem przez ten czas ślepowronem, nie widząc jakie skarby ludzkie mam dosłownie pod nosem. Zmienne.
Jednak nie wiem czy sam się zmieniłem. Na ile było to tylko wyjście z własnego cienia, a na ile ciężka praca nad sobą. Mam wrażenie, że to wszystko zawsze było we mnie, tylko potrzeba było czasu i okoliczności żeby to wyszło. Stałe.
Stałe i zmienne, jak cały wszechświat. Zrozumienie nie zawsze jest równe wiedzy. Spodziewajcie się niespodziewanego.
The Good: Zaczynam doceniać małe radości. Ciężko to przychodzi, ale to pomaga. Also przechodzę Bastion. Polecam każdemu, gra świetna, czekam na przypływ gotówki na Transistor.
The Bad: Zepsułem buty. Dojechałem je do tego stopnia, że miały wielkie dziury od wewnątrz. Przynajmniej jestem wydajny. A i wyszedł nowy Wolfenstein, a hajsu brak.
The Wolv: Idę w niedzielę głosować. Nie, żeby to coś miało zmienić, ale lepsze to niż wmawianie sobie, że nic to nie pomoże. No i chyba powoli przyzwyczajam się do produkowania swoich wyziewów na tego bloga. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale bardzo moje.
Wolv out.
Wolv out.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz