16 maja 2014

W razie awarii, odkop bloga

Tak, zawsze miałem zdolność do zaczynania projektów i ich nie kończenia, albo odsuwania na dalszy plan. Można stwierdzić nawet, że takie awarie zdarzają mi się przynajmniej raz w miesiącu. Zapewne to kwestia moich nierówności pod sufitem i zaburzeń wewnętrznego zen, czy jak to się tam nazywało.

Enyłej, reaktywuję się. Na miesiąc, na pół roku, nie wiem. Ile będę potrzebował, tyle będę wylewał z siebie. Teraz przynajmniej jest o czym pisać (jakby wtedy nie było). Zapewne będzie trochę chamskiej reklamy, jak w końcu zbiorę się i zacznę pisać teksty na hearthcore.pl (zapraszam serdecznie), oprócz tego to co zwykle - dobra muzyka i zrzędzenie. Gier karcianych na motocyklach nie będzie, bo tym razem już naprawdę to rzuciłem, teraz są gry karciane w internecie. A no i piłce nożnej też mogę czasem coś trzasnąć.

To tyle słowem wstępu. Jak się ogarnę to będę pisał dalej.

The Good: Jakby były, to by mnie chyba tu teraz nie było. Jak znajdę, to przekażę. Chyba jedynym pozytywem jest to, że taka jedna persona nie powiedziała "nie" tylko "poczekaj, może kiedyś". I chyba do tego czasu będę się łapał "small things". A nie, w sumie to jest jedno małe good. Podłączyłem gitarę, zacząłem coś nagrywać. Może się kiedyś podzielę.

The Bad: Cała cholerna egzystencja? Nie, to by było zbyt ogólne i zbyt drastyczne. Bardziej stwierdziłbym, że ostatnio życie, zamiast mnie trzaskać od czasu do czasu po mordzie jak to miało w zwyczaju, postanowiło otworzyć ogień maszynowy. Napór mocny, ale nie z takich się rzeczy wychodziło.

The Wolv: Mrok, szatan, byt i absolut. Jeżeli tyle razy ratowała mnie dobra muzyka, to i tym razem to zrobi. Jestem za uparty by się poddać i za głupi by umrzeć. And I can't wait to see sunrise again...


To better what I am

Wolv out.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz